Przed nami kolejna jubileuszowa premiera z wytwórni Karrot Kommando. Robert Delira, współzałożyciel formacji Żywiołak, przygotował maxi-singiel swojego solowego projektu - Roberto Delira & Kompany.
Płyta zatytułowana jest "Zabobon" i ukaże się 19-ego kwietnia. Będzie ją można nabyć wyłącznie na witrynie Karrot Kommando, oraz na koncertach artysty. On sam o projekcie opowiada tak:
Uwielbiam rock, metal etc, co z moją folkową naturą realizuje w Żywiołaku. Ale drugą moją naturą jest trans i zamiłowanie do mroków historii - zwłaszcza tej części Europy w której leży mój kraj. To była bezpośrednia przyczyna zrekonstruowania przez mnie "gęśli gdańskiej", której wzorem instrumentów północno-europejskich nadałem formę smyczkową. To był strzał w dziesiątkę. Taki instrument znakomicie nadaje się do gry. Ma totalnie surowe, archaiczne brzmienie i stał się moją "fokową gitarą". Czyli zawarłem w nim wszystko to o czym tak naprawdę marzyłem.
Trudno było ją zaadoptować do Żywiołaka - zbyt delikatne brzmienie do perkusji i ciężkiej gitary. Z kolei zbiegło się to też naturalnie z inną koncepcją nowej muzyki w Żywiołaku - nie chcemy aby ta marka kojarzona była tylko z folkiem, dlatego druga płyta ostro złamie tę zasadę. Wszystkie pozostałe pomysły jakie zostały mi z czasów "Nowej Ex-tradycji" postanowiłem zrealizować w osobnym projekcie z większą ilością detali muzyki dawnej, jakimi są w naszym przypadku brzmienia piosenek.
I znowu na drodze napotkałem ludzi, którzy okazali się być totalnie otwarci na taki własnie pomysł:
-
Ewa Łukasiewicz (jeszcze z czasów "ich troLe") ze swoją świeżo zdobytą lirą korbową i naturalnymi skłonnościami kompozytorskimi.
-
Kasia Kapela - moje totalne podparcie merytoryczne w zakresie "zdrowego puryzmu" muzyki ludowej i jednocześnie wyśmienita skrzypaczka.
-
Darek Goc - piekielnie uzdolniony basista, który z pełna pokorą postanowił wykorzystać swoje gitarowe umiejętności do gry na lutni długoszyjkowej .
-
Tomek Waldowski - profesjonalny do bólu, rockowo-jazzowy perkusista, który nie zląkł się idei bębna ludowego i postanowił potraktować go na swój sposób i zawrzeć w nim właśnie - swoją wiedzę perkusyjną.
Zbyt wiele było "za". Nie potrafiłem sie oprzeć... To będzie pierwsza odsłona sceny "dronpunk", którą mam nadzieje uda mi się rozwinąć.